ujmująco - choć może trochę karykaturalnie - przedstawia Estreicher oficjalną politykę artystyczną w dwudziestoleciu, rolę Jastrzębowskiego, rożne awantury - i zauważa słusznie, że nie była to sielanka (s. 266). I.ecz akcenty rzeczywiście tragiczne przynosi książka dopiero w ostatnich rozdziałach. Chwistek czuł i mądrze pojmował grozę hitleryzmu, przerażał Kii polski szowinizm, antysemityzm, brutalizacja życia, wojna, którą przewidywał. Z początkiem roku 1937 mówił w radio lwowskim o Nietzschem: ?Potępienie nauki Chrystusa za to, że ujmuje się za słabymi, musi prędzej i/,y później doprowadzić do zdziczenia" (s. 340).
Ten ?demon intelektu" o ?bawolej wprost potędze" (jak mówił Witkacy) mu-miil być - tak umie go pokazać Estreicher - człowiekiem o wielkiej wrażliwości, wielkiej dobroci i - pod pozorami kategorycznej nieraz pewności niebie - człowiekiem, szarpanym wątpliwościami, nerwowo szukającym wainopotwierdzenia w cudzych pochwałach, szukającym oparcia w jakichś pewnikach: może stąd skłonność do owych teoretycznych konstrukcji, ?h|d chyba wiara w komunizm.
Ale prawdziwe, najbardziej ludzkie swoje oblicze ujawnia Chwistek w dwóch przejmujących tekstach, które przytacza jego biograf. Pierwszy tekst,
to zapiska w pociągu Kraków - Zakopane. ?W popiele papierosa widzę męczącego się duszka. Myślę o wszystkich męczarniach, o znęcaniu si ludzi nad sobą i nad zwierzętami. Myślę o cierpieniach zabłąkanych owa"' dów. | |
|